Adam (do Ani): dostałem ten portfel od klientki, nie używam go, gdyż mam swój, z którego jestem bardzo zadowolony, poza tym ten portfel jest niepraktyczny.

Tomek (lat 7): czyli co?

Adam (chcąc wyjaśnić Tomkowi delikatność cielęcej skórki, jej podatność na zarysowania): niepraktyczny czyli … 

 

W tym miejscu ugryzłem się w język i nie odpowiedziałem na pytanie Tomka. Obróciłem całą sprawę w żart. Z jakich przyczyn…??

 

Niepotrzebne instalacje

Każda „klaryfikacja” w odpowiedzi na pytanie dziecka które wychowujesz, prowadzi do zmiany (poszerzenia, a często zawężenia) jego opisu rzeczywistości. To instalacja, wprowadzenie do jego mózgu nowego oprogramowania; żeby była jasność to Twoje oprogramowanie. Dzieje się tak w okresie wzrostu pociechy, gdy chłonie wszystko co usłyszy, zadaje mnóstwo pytań, poszukuje wyjaśnień panujących w Świecie zjawisk u najbliższych mu dorosłych, autorytetów (rodziców, opiekunów). Przyjmuje się, że kluczowy jest okres do 6-7 roku życia. To czego nauczysz swoje dziecko w tym czasie, najprawdopodobniej zostanie mu na zawsze. Warto zadbać o to, by dziecko nie otrzymało niepotrzebnych instalacji.

 

Przez niepotrzebne instalacje rozumiem takie, które tworzą w świadomości dziecka przekonania ograniczające, takie które prowadzą do narzucenia mu Twojego własnego  – często mocno zawężonego, przekazanego Ci przez Twoich rodziców – modelu Świata. W przedstawionym przykładzie, gdybym Tomkowi wyjaśnił, że portfel z delikatnej skórki jest niepraktyczny (bo widać na nim każdą ryskę, bo po roku użytkowania już tak ładnie nie wygląda), najprawdopodobniej doprowadziłbym do sytuacji, w której dorosły Tomasz nigdy takiego portfela by nie kupił. Nie jest też wykluczone, że dorosły Tomasz będzie krytykować tych, co portfele z cielęcej skórki nosić chcą. Czy to dobrze? Odpowiedź zdaje się być oczywista…

 

Moje postrzeganie Świata (portfeli, ludzi, relacji, książek, samochodów itp.) nie jest jedyne słuszne. W ogóle nie jest słuszne. Jest jedynie wyrazem moich osobistych przekonań – oprogramowania, instalacji, które uczynili (mnie) moi rodzice, a im ich rodzice. Gdyby „moje” było „słuszne”, nikt nigdy takiego portfela by nie wyprodukował. Nikt też nigdy by go nie kupił. Byłby na tej planecie tylko jeden typ portfeli – praktyczne, solidne, trwałe i w „moim” ulubionym (na ten czas) kolorze. Ładowanie do głowy dziecka swoich przekonań, świadczy o tym, że uznajemy nasz model rzeczywistości, nasze postrzeganie Świata i wszelkiej rzeczy, jako jedyne słuszne i prawdziwe. Tak jednak nie jest. Nie masz patentu na prawdę. Takie postępowanie prowadzi do braku tolerancji i rozumienia inności. Pozwólmy dziecku poznać Świat po swojemu, uzyskać własne odpowiedzi na pytania co jest dla niego dobre, a co nie. Co mu służy i go wspiera, a co ogranicza. Gdy sami włożymy mu do głowy ograniczenia, najpewniej nie będzie mu się w sposób satysfakcjonujący żyło, gdy dorośnie. Będzie w systemie nieustających ocen i porównań „ja kontra reszta świata”, „moje kontra Wasze”. Wielkie umysły, innowatorzy, są otwarci na to co obce, nieznane i niemożliwe. Ograniczenia hamują naszą kreatywność, zdolność poszukiwania tego co nie oczywiste, zabawę z wszelką materią, poznawanie i czerpanie związanej z tym radości.

 

Przykład z portfelem być może nie jest zbyt drastyczny. Zastanów się proszę, jak odpowiesz na pytanie:

czyli co?

gdy przy dziecku powiesz:

ona jest fałszywa

świat jest niesprawiedliwy

francuskie samochody są do kitu

ten żółty płaszcz jest obrzydliwy

depresyjna pogoda

parszywy poniedziałek itd.

Czy odpowiadając na takie pytanie nie zainstalujesz w głowie dziecka na całe życie, kim są (wg Ciebie rzecz jasna) ludzie fałszywi, że świat to niesprawiedliwe miejsce, francuskie auta się psują, żółty jest passé, deszcz i szaruga to powód do narzekania, a poniedziałek to najgorszy dzień tygodnia?

 

Czy takim postępowaniem stworzysz nowy, odrębny, samodzielny i indywidualny byt, czy replikację siebie i swoich przekonań? Czy dasz dziecku możliwość cieszenia się każdym dniem, każdą pogodą, zdolność patrzenia z miłością i empatią na wszystkich ludzi (niezależnie od ich zachowań, które najpewniej odbiegają od Twoich i nie spełniają Twoich standardów)? Czy Twoje dziecko będzie mogło nosić piękny, wpasowujący się w jego gusta portfel, z delikatnej cielęcej skórki, albo jeździć francuskim samochodem w żółtym płaszczu? Czy naprawdę chcesz o tym decydować? Czy przypisujesz sobie takie prawo? Czy gdybyś dziś zadecydował o swoim dzieciństwie, to chciałbyś dostać te wszystkie przekonania?

 

Warto uważać na to, co się mówi przy dziecku. A gdy pyta o znaczenie wszelkiej rzeczy, tym bardziej warto wysilić się by odpowiedzieć mu mądrze na pytanie i nie okroić jego Świata z kawałka, którego najpewniej nigdy już nie odzyska. Zawsze też można zastosować zasadę, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem, choć preferuję dialog i ćwiczenia rozwijające w dziecku jego własne przekonania – płynące z jego wnętrza. Bo dobra zupa pomidorowa nie tylko jest u mamy, a ogródek można skosić zupełnie inaczej niż robi to tata.

 

Inaczej nie znaczy źle, gorzej. Inaczej oznacza inaczej – czyli tak, jak chce ten, który to właśnie robi. A ten ktoś, to nie Ty. Warto to uszanować.

Photo by Ben White on Unsplashhttps://unsplash.com/photos/qDY9ahp0Mto