aDAM SORNEK

architekt słowa – autor, coach, mentor, adwokat

Kim ty właściwie jesteś Adam? Coachem, mentorem, mediatorem, a może adwokatem?

Mediacja jest polubownym sposobem załatwienia sytuacji spornej.

Czym różni się mediacja od coachingu lub mentoringu? Właściwie niczym - narzędzia są podobne, a czasem takie same. Jaka jest moja przewaga jako mediatora? Z jednej strony jestem adwokatem (znam prawo), mediatorem (znam techniki mediacyjne) oraz coachem (widzę, słyszę i czuję drugie dno, nawet gdy strona skrzętnie próbuje je ukryć). To umożliwia wypracowanie rozwiązań nieprzeciętnych z korzyścią dla wszystkich stron.

Podczas posiedzenia mediacyjnego można osiągnąć to, co w sądzie było niemożliwe: pogodzić zwaśnionych wspólników czy małżonków, pomóc im zbudować relację na nowo, znaleźć pomosty pomiędzy osobami lub firmami, które ich nie widziały, bo nie nauczyły się np. właściwie ze sobą komunikować. Przedmiotem mediacji może być również godne, ludzkie rozstanie się. Mogę pochwalić się sporymi sukcesami w tej dziedzinie. Rzadko żegnam się ze stronami, które nie chcą podać sobie ręki.

Mediacja daje mi sporo radości: nie walczę, nie wygrywam z jedną ze stron kosztem innej. Łączę zamiast dzielić. Mawia się, że miłość jest jedynym stanem, w którym poprzez dzielenie się mnoży. W mediacji podzielenie sprzyja zrozumieniu, a zrozumienie powrocie do połączenia - zgodzie. Zgoda to przyjaźń, równowaga i pokój, a nawet miłość. Warto o to zadbać: bez wojen, kosztów osobistych i finansowych. Z poszanowaniem siebie, kontrahenta, dziecka, partnera (biznesowego, matrymonialnego)...