Słyszysz to ciągle, wszędzie i od zawsze – „Pokochaj siebie„. Być może myślisz „ileż o tym można?”. Popularne. Wyświechtane. Frazes. Komunał. Banał. Powtarzane tu i tam, w kółko. Jak mantra. Jak zdrowaśka w kościele w ramach modlitwy różańcowej, której być może też nie znosisz. Wszyscy ci specjaliści od życia i rozwoju osobistego mówią o miłości – że tak należy zacząć, że to warunek, że bez tego ani rusz. Niby od przybytku głowa nie boli, ale słuchania tego masz już pewnie dość.

POKOCHAĆ SIĘ? ŻE CO?

 

Pokochaj się. Ukochoj się. Miłość własna jest warunkiem i wszystkiego początkiem„. A w gruncie rzeczy myślisz: „gówno prawda, sratu pierdatu, a życie życiem. Łatwo takiemu Qczajowi, czy innemu szczęściarzowi powiedzieć, skoro pewnie go stać na własny samolot. Trzeba zapieprzać, zapierdalać, harować. Dzieci, mąż, dom, praca. W koło Macieju. Życie to nie są żarty, to walka o każdy dzień, grosz, uśmiech, choć jedną sekundę radości, w tym trudzie i znoju.”.

Do tego pewnie jeszcze sądzisz, że to nie problem powiedzieć sobie „kocham się” nawet gdy tak nie jest. Najłatwiej w życiu zostać „okłamywaczką” samej siebie. Wszyscy się okłamują, to dlaczego masz być wyjątkiem. Zresztą co by to „pokochaj się” miało w ogóle znaczyć? Aż ciśnie się na usta: „Skąd w ogóle pomysł, że nie kocham siebie albo że mogłabym nie kochać siebie?”. Absurd – myślisz.

JAK SIĘ MASZ?

 

Zatrzymaj się na chwilę. Twoje doskonałe ciało odzwierciedla każdy twój stan psychofizyczny. Jest papierkiem lakmusowym. Jak się teraz czujesz? Czy czujesz się tak jakbyś tego chciała?  To jak o sobie myślisz wpływa na to jak się czujesz, jaka jest kondycja twojego ciała. Ludzi – którzy żyją pełną piersią – nic nie gniecie w barku, nie uwiera w żołądku, nie mają w ciele tzw. zmian patologicznych. Biochemia ich ciała jest doskonała. Pełen przepływ energii witalnej. Nie wierzysz? Zobacz na Youtube filmy z udziałem Bruce’a Liptona, wybitnego specjalisty z biochemii organizmu ludzkiego – wszystko ci wyjaśni.

LĘK JAKO ŹRÓDŁO CHORÓB?

 

Jestem przekonany, że źródłem większości chorób jest lęk – przed rzuceniem toksycznego partnera, przed zmianą unieszczęśliwiającej pracy, przed zerwaniem relacji z raniącym (nawet nieżyjącym) rodzicem, przed rozpoczęciem życia pełną piersią, zgodnego z marzeniami i zakopanymi głęboko pod ziemią talentami. Jeśli strach blokuje cie przed życiem którego pragniesz, twoje ciało reaguje napięciami. W ten sposób twoje myśli krążą wokół tego czego nie masz (wokół braku, deficytu), a ciało odzwierciedla stan twoich procesów umysłowych – przekonań, napięć, rozczarowań, lęków itp. Napięcia w ciele – ból – z kolei powodują, że twoje myśli stają się jeszcze czarniejsze. Powstaje błędne koło, sprzężenie zwrotne, samospełniająca się przepowiednia. Im gorzej myślisz o sobie i swoim życiu, tym gorzej się czujesz, a im gorzej się czujesz, tym myśli są jeszcze gorsze. A skoro gniecie od tylu miesięcy, to pojawia się myśl, że jesteś na coś poważnie chora.

MECHANIZM WCZESNEGO OSTRZEGANIA

 

Tak oto zaczynasz mieć świadomość, że twoje życie to nic więcej, jak stawianie kolejnych kroków w kierunku śmierci do której droga prowadzi przez cierpienie i ból. Twoje patrzenie na świat jest już totalnie wypatrzone – dostrzegasz bezsensowne życie, bezsensowne myśli i reagujące na nie ciało, które ciągle daje bolesne sygnały. To tu, to tam. Cierpisz. A ciało prosi i błaga abyś zmieniła myślenie o sobie, powiedziała „kocham się” i zaczęła postępować w sposób który dowodzi prawdziwości tego stwierdzenia. Ciało żebrze i czeka na moment, gdy wykrzyczysz „Kocham się i od teraz nie zrobię niczego wbrew sobie. Nigdy więcej. Przestaję żyć cudzymi życiami. Nie będę powtarzać schematów mojego ojca, matki, wychowawców, nauczycieli, przyjaciółek, kolegów, partnerów. Przestanę być ślepo usłużna wobec kogokolwiek, bo zasługuję na wszystko co najlepsze. Jestem cudem, którego przez tyle lat nie dostrzegałam”.

IGNORANCJA I OSTATNIE OSTRZEŻENIE

 

Jeśli na prośby ciała zareagujesz – cudownie. Każdy twój najmniejszy gest by żyć dla siebie oraz innych (lecz nie kosztem siebie) będzie wpływać na samopoczucie i biochemię organizmu. Napięcia, zapalenia, zmiany skórne, komórki patologiczne zaczną ustępować.

Jeśli jednak wołanie ciała zignorujesz, ono da ci jeszcze jedną, tym razem ostatnią szansę. Wywiesi czerwoną flagę ostrzegawczą, która jest finalnym ostrzeżeniem, a jednocześnie zaproszeniem do zmiany swojego życia i podążania drogą własnego szczęścia. Tą flagą będzie nowotwór, choroba serca lub inne poważne schorzenie. Takie, które zwiastuje rychłą i nieuchronną śmierć. Choroby nie biorą się znikąd. Są wynikiem wieloletniego lekceważenia delikatnych i subtelnych ostrzeżeń, które pojawiają się w chwilach, w których traktujesz się jak przedmiot, a nie jak dar.

LĘK – CICHY ZABÓJCA

 

To nie choroby są źródłem lęku, lecz lęk jest źródłem chorób. Lęk przed życiem którego pragniesz, przed powiedzeniem (albo wykrzyczeniem) tego, co od lat pragniesz powiedzieć. Lęk przed zostawieniem tego co ci nie służy. Już czas moja droga, abyś dostrzegła dar jakim jesteś i zaczęła go chronić, dbać o niego, dawać mu należytą uwagę, troskę, miłość, wsparcie. Co najmniej taką, jak ta którą dajesz swoim dzieciom, mężowi, przyjaciółkom, przełożonym w pracy, firmie którą prowadzisz i bóg wie czemu jeszcze. Zastanów się w końcu: ile w twoim życiu miejsca zajmujesz ty, a ile wszyscy inni? Czy ma dla ciebie sens tak wiele dawać, jeśli to co otrzymujesz jest niewystarczające, nie daje szczęścia, nie rodzi uśmiechu na twarzy, dreszczu na plecach? Po co to robisz?

PODARUJ SOBIE SIEBIE

 

Zacznij o siebie dbać. Zacznij się kochać. Jesteś najcudowniejszym człowiekiem jakiego przyszło ci poznać. Każdego dnia – od 20, 30, 40, 50, a może 60 lat – twoim głównym towarzyszem w wędrówce zwanej życiem jesteś ty sama. Byłaś przy swoim urodzeniu, wychowaniu, kłótniach z rodzicami, pierwszych miłościach i rozstaniach, miesiączkach, porodach, małżeństwach, przyjaźniach, flirtach, romansach i rozwodach. Zawsze z tobą byłaś przede wszystkim ty. Jesteś swoim najlepszym doradcą, największym przyjacielem, najmocniejszym wsparciem. Nie byłabyś dziś tu i teraz, nie czytała tego tekstu, gdybyś przez te wszystkie lata nie dawała sobie tak wiele siebie.

ZBUDUJ SWOJE SZCZĘŚLIWE ŻYCIE

 

Potrzebujesz jednak zadbać o to, aby najważniejsza dla ciebie osoba – Ty – faktycznie o tym wiedziała i tak się czuła. A do tego musisz nieustająco pracować nad sobą, budować swoje szczęśliwe życie. Dbać o siebie. Dawać swojemu ciału, umysłowi i duchowi tego, czego tak bardzo pragną i potrzebują – właściwego pożywienia. Jedz zdrowe i pyszne jedzenie. Pij napoje, które cię nawadniają i oczyszczają. Myśl pozytywnie. Bądź wdzięczna. Znajdź, a potem realizuj swoją unikatową pasję i misję. A nade wszystko wybieraj. Wybieraj siebie. Nie, nie kosztem innych, ale też nie kosztem siebie. Rób to, co nie krzywdzi ani ciebie, ani twojego otoczenia i daje ci radość.

WDZIĘCZNOŚĆ I SIŁA KOBIETY

 

Postanów, że każdego dnia kładąc się spać będziesz miała długą listę rzeczy i spraw, za które jesteś wdzięczna. Że każdego dnia zamkniesz oczy i zaśniesz szczęśliwa, spełniona, kochająca wszystko to co zrobiłaś i co się wydarzyło. Kochająca dzięki temu świat i siebie samą, bo to ty – nikt inny – wybrałaś jak i z kim spędzisz dzień. To ty zbudowałaś swoje szczęście, radość i sens tych unikatowych chwil. I nigdy nie zapominaj jak bardzo jesteś silna, waleczna i odważna. To kobiety rodzą dzieci i sprawiają, że gatunek ludzki w ogóle istnieje. To ich ciała są skonstruowane do procesów rozrodczych i gotowości noszenia w łonie nowego życia. One wiedzą co to intuicja, rodzicielstwo, macierzyństwo, bóle porodowe, menstruacyjne, związane z karmieniem piersią. To kobiety nie śpią, gdy dziecko czegokolwiek potrzebuje. Zawsze na posterunku. One są powiernikami.

JESTEŚ SUPERBOHATERKĄ

 

Jesteś silną superbohaterką, potrzebujesz jednak to widzieć, wiedzieć i czuć całą sobą, aby zrozumieć swoją niewiarygodną moc. I rób to każdego dnia, w każdej chwili. Wówczas żaden rak cię nie dopadnie. A jeśli cię dopadnie, to odpuści, gdyż biochemia twojego organizmu nie nada energii komórkom nowotworowym, zaś twoja wewnętrzna moc je zmiażdży. Tak przecież wyglądały te wszystkie magiczne i niespodziewane procesy wyzdrowienia osób śmiertelnie chorych. Dotyczą one ludzi, którzy na wieść o chorobie zmienili całe swoje życie – od pokarmu, przez myśli, po relacje międzyludzkie – i dzięki temu ciało odpowiedziało nadzwyczajną odpornością, zdolnością pokonania komórek nowotworowych. To radość istnienia (wolność od lęku) pokonuje przedwczesną śmierć.

KTO NIE BOI SIĘ ŻYĆ, NIE BOI SIĘ UMRZEĆ

 

I pewnie mi powiesz, że nawet szczęśliwi umierają na raka. Tak, zgadza się, zdarza się… Jednak musisz mi wierzyć, że osoba która każdego dnia jest wdzięczna, szczęśliwa, radosna, pełna miłości do siebie i świata nie boi się śmierci, naturalnego końca każdej egzystencji. – Dlaczego się nie boi? – zapytasz. Gdyż nie bała się żyć. Kto nie boi się żyć, nie boi się umrzeć. Poza tym nigdy nie traktuj umierających jako usprawiedliwienia własnej bierności – to najgorsza z możliwych wymówek, aby nie żyć pełną piersią. Pomyśl o uśmiechniętej i przecudownej do samego końca Ani Przybylskiej.

Pokochaj się już dziś. Jesteś jedyną stwórczynią swojej rzeczywistości. Życie ci się nie przydarza, jest twoim wyborem.

KOAN – MACIEJ BENNEWICZ

Przeczytaj koan „Rak piersi” autorstwa Macieja Bennewicza: http://blog.bennewicz.pl/rak-piersi-koan/

Wkrótce książka „81”.

81 koanów. 81 interpretacji.

Ważna książka o tym, jak się przebudzić do życia pełną piersią.

Photo by Sharon McCutcheon on Unsplash